środa, 29 sierpnia 2012

Tulipan ♥

Boję się. Ostatnio wreszcie powiedziałam to głośno. Ogarnia mnie paniczny strach, ale mnie nie paraliżuje. On pcha mnie do przodu i każe żyć. Czasem tylko gdy jestem sama, ej rzadko jestem sama, siedzę i płaczę. Mam dość ludzi. Brzmi jak jakiś oksymoron. Przecież ja potrzebuję ludzi, żeby żyć. A najbardziej wkurzają mnie ludzie, którzy są najbliżej. Reakcja obronna? Wracam do tego co było. Może gdybyś nie zniknął nic by się nie stało.A Ty nagle zniknąłeś z mojego życia jakby Cię nigdy nie było. To było zaraz po tym jak kazałam  Ci wypierdalać. Ale powinieneś walczyć wiesz? Mogłeś powiedzieć wprost, że nigdy Ci nie zależało. Te wszystkie niespełnione obietnice ciągle we mnie siedzą. I ciągle brakuje tych smsów rano. Ale teraz jest niby dobrze. Niby mówimy sobie cześć na mieście. Niby ciągle czasem rozmawiamy. Niby pomagasz mi z komputerem. A mnie to wszystko niby nie boli.

środa, 22 sierpnia 2012

Miłość, czy kochanie.

-Znają się już całkiem długo.
-A ile to długo?
-Hmmmmm... "długo" to wtedy, kiedy wiesz, że możesz do tej drugiej osoby zadzwonić i powiedzieć, że chcesz się z nią spotkać. Bez powodu, bez umawiania.
-Nie, Bo jeżeli znam się z tą osobą kilka lat, ale wcale jej nie lubię i nie chcę się spotykać? Obiektywnie jest długo, a nie pasuje.
-Faktycznie, wiec oni znają się już całkiem dobrze. "Dobrze" jest chyba lepsze niż "długo"?
-Czy ja wiem? Owszem "dobrze" wyraża jakość, a nie ilość jak "długo", ale to chyba wciąż nie pasuje do Twojej definicji.
-Więc właściwie jak się znają?
-"Długo" to czas. "Dobrze" to dużo o sobie wiedzieć. A oni... Znają się długo i dobrze. Wiedzą o sobie dużo i mogą do siebie zadzwonić, że chcą się spotkać. Po prostu, bez umawiania.
-Brzmi jak definicja dobrej znajomości, albo nawet przyjaźni.
-Czyli chyba pasuje?
-Nie. Oni... to nie jest to. Tam jest coś więcej. Chociaż, czy może być miłość bez przyjaźni?
-Miłość nie. Można się zakochać niewiele o drugiej stronie wiedząc, ale miłość nie wchodzi  w grę.
-Jak to? Czy to nie jest to samo?
-Nie. Można kochać, wcale nie będąc zakochanym. To tak jak z rodzeństwem. Kochasz je, ale nie jesteś zakochana.Czyli raczej są w sobie zakochani?
-To nie to. Są gdzieś pomiędzy. Dobrzy znajomi, ale się kochają. Miłość bez przyjaźni i przyjaźń z zakochaniem. Wyszli poza wszelkie ramy.
-Więc już nie wiem, czy mogą ze sobą być. Związek... powinien się oprzeć na zakochaniu. Dwoje ludzi się zakochuje i ich do siebie ciągnie. Potem się poznają dobrze. Jest przyjaźń i miłość. Chociaż czasem jest przyjaźń, miłość, a potem pojawia się zakochanie. Mam znajomych, on był zakochany, a ona go kochała. Byli ze sobą, ale nie byli, spotykali się, ale nic do końca nie było pewne. Ale kiedy go "zostawiła" on uciekł. Nie wiem jak to inaczej nazwać. Widywali się, bo musieli, ale nie rozmawiali, zablokował się i nie potrafił. Za bardzo go bolało. W każdym razie on wtedy zdała sobie sprawę, że jest zakochana. Teraz są ze sobą. Ale zakochanie przyszło po miłości.
-Żadnych kostruktywnych wniosków.
-Znają się już całkiem długo. Może tak już po prostu zostanie.

niedziela, 19 sierpnia 2012

Są takie dni, kiedy tylko czekasz na moment, w którym zaczniesz płakać. Jest niedobrze, źle, a potem jeszcze gorzej. I po prostu musisz się w końcu popłakać. Podobno 80% ludzi ma tak, że im lepiej po płaczu. No może tak jest i może będzie lepiej. Nie będzie dobrze, ale za to będzie lepiej. Wierzę w to. Bo zawsze przecież mógł jeszcze ząb boleć nie?

piątek, 17 sierpnia 2012

Nie, bo nie.

Uzależniam się od ludzi. I to jest całkiem straszne, bo to najgorszy z możliwych rodzajów uzależnień. Człowieka nie zdobędziesz, nie kupisz, nie znajdziesz, nie ukradniesz. Człowiek musi się zdecydować, żeby być tu obok, właśnie tak jak Ci potrzeba. Cholernie boli kiedy nie ma dla Ciebie czasu i kiedy odchodzi. Boli jak nie wiem co, kiedy nie masz nikogo. I nie ma miejsca, w którym pomogą Ci wyjść z nałogu jak w przypadku alkoholu, narkotyków i seksu.A ja po prostu nie umiem żyć bez ludzi. Otaczam się nimi i jestem od nich zależna. Jak orchidea, sama w sobie wyjątkowa, ale do życia potrzebuje drzewa, na którym wyrośnie.

wtorek, 14 sierpnia 2012

Moje miejsce.


Siedzę sobie w autobusie relacji lublin olsztyn. Siedzę z nogami na
siedzeniu, zwinięta w kulkę i marznę. Zupełnie nie tak jak uczyli mnie
rodzice. Przecież potem może tu ktoś usiąść i się pobrudzi. Starszy
pan, siedzący na siedzeniu po drugiej stronie, patrzy na mnie z
pogardą. I zepsuł mu się parasol. Chyba nie tak robią małe, grzeczne
dziewczynki. Nie łamią zakazów swoich rodziców. Może po prostu nie
jest już mała i chyba trochę mniej grzeczna. Małe, grzeczne
dziewczynki nie jadą rano, z obcego domu, na dworzec, z walizką, nie
wkładają jej do luku bagażowego i nie wsiadają same do autobusu,
kupując bilet na koniec świata. Małym, grzecznym dziewczynkom świat
kończy się jak nie ma z nimi mamy. Już dawno przestałam być małą,
grzeczną dziewczynką.

niedziela, 12 sierpnia 2012

Zawsze. Takie śmieszne słowo.

jestem. Jestem zawsze i wszędzie. Nie boję się, bo wiem, że ludzie znikają z życia. Tak po prostu i bez tłumaczenia. Czasem tylko mi żal. Kiedy wmawiasz mi, że jesteś wdzięczna, a potem nagle nie masz czasu. Najbardziej nienawidzę, gdy nie masz czasu. A potem nagle pojawiasz się z pretensjami, że mnie nie ma. Ja przecież byłam, czekałam, Nie mam wieczności. Niestety. Chociaż dobrze wiem, że oddałabym ją w imię przyjaciół. Tak wiem, że to strasznie duża grupa osób. Jestem uzależniona od ludzi. Nie umiem funkcjonować bez wsparcia. I nie zależnie od tego, czy jesteś, czy nie, czy masz czas, czy oprócz Ciebie  jest jeszcze kilkanaście osób o których mówię przyjaciele, jest taki moment, kiedy nagle nie mam do kogo się odezwać. Najzwyczajniej w świecie siedzę z gotowym sms-em o tym jak mi źle/dobrze/że potrzebuję wsparcia i po tym, jak już 10 razy przewinę listę kontaktów i tak wysyłam to do niego. I nie liczy się to, że jest kilkadziesiąt kilometrów ode mnie. On jest zawsze.