sobota, 10 sierpnia 2013

S T E N C I L

Prawie druga w nocy, a ja siedzę i stawiam pasjansa. Trochę znowu myślę o tym wszystkim. Po raz kolejny analizuję fragment, po fragmencie, słowo po słowie, każdą rozmowę. Powoli przeżywam jeszcze raz każdy Twój oddech na mojej szyi. Momentami jeszcze czuję Twoje ręce, silnie przyciągające mnie do Ciebie. Zupełnie jakbym miała za chwilę uciec. I przez krótki ułamek sekundy w mojej głowie pojawia się pomysł, że może jednak to ma jakiś większy sens. Bo przecież nic się nie stało. Wmawialiśmy całemu światu, a najbardziej samym sobie, że jest normalnie.No i jakoś tak było. W końcu relacja między nami podobno zawsze tak wyglądała. To chyba jest to nasze normalnie. Chyba wzięłam pod uwagę inne standardy.

niedziela, 4 sierpnia 2013

U N D E R S T A T E M E N T

Lipiec minął pod znakiem obozu bardzo mocno. Zupełnie inaczej niż się  spodziewałam. No i bez końca świata. Szalone nieporozumienie. Za to wylądowałam w Kąkolewnicy i chyba wykorzystałam limit przypałów i robienia głupich rzeczy, na te wakacje, w jeden wieczór. I chociaż plany dobre jeszcze są, to mam wrażenie, że już nic tak dziwnego nie uda mi się zrobić, nawet jeżeli objadę całą Polskę na stopa. 
Trochę nie ogarniam w życie i żałuję tego, czego nie zrobiłam, ale chyba nie potrafię wystarczająco ryzykować. Mam nadzieję, że uda mi się, nawet jeżeli teraz nie wyszło. Chociaż czy jest sens walczyć  w przegranych sprawach? Zaryzykuję?