niedziela, 12 sierpnia 2012

Zawsze. Takie śmieszne słowo.

jestem. Jestem zawsze i wszędzie. Nie boję się, bo wiem, że ludzie znikają z życia. Tak po prostu i bez tłumaczenia. Czasem tylko mi żal. Kiedy wmawiasz mi, że jesteś wdzięczna, a potem nagle nie masz czasu. Najbardziej nienawidzę, gdy nie masz czasu. A potem nagle pojawiasz się z pretensjami, że mnie nie ma. Ja przecież byłam, czekałam, Nie mam wieczności. Niestety. Chociaż dobrze wiem, że oddałabym ją w imię przyjaciół. Tak wiem, że to strasznie duża grupa osób. Jestem uzależniona od ludzi. Nie umiem funkcjonować bez wsparcia. I nie zależnie od tego, czy jesteś, czy nie, czy masz czas, czy oprócz Ciebie  jest jeszcze kilkanaście osób o których mówię przyjaciele, jest taki moment, kiedy nagle nie mam do kogo się odezwać. Najzwyczajniej w świecie siedzę z gotowym sms-em o tym jak mi źle/dobrze/że potrzebuję wsparcia i po tym, jak już 10 razy przewinę listę kontaktów i tak wysyłam to do niego. I nie liczy się to, że jest kilkadziesiąt kilometrów ode mnie. On jest zawsze.

1 komentarz: