czwartek, 23 maja 2013

H A T E

Już wiem dlaczego od miłości do nienawiści jest tylko jeden krok. Zrozumiałam jak cienka jest ta linia i jak łatwo da się zranić. I chociaż wiedziałam, że to się tak skończy, bo przecież ktoś mi to kiedyś już powiedział, ciągle wierzyłam, że może jednak nie. A może tylko chciałam wierzyć, wierzyć że jeszcze się ułoży, że nie będę się czuła jak zabawka na pocieszenie. Jak nagroda pocieszenia, o którą nie trzeba się nawet starać. Ale właśnie teraz, na swoje własne życzenie, siedzę pod kocem i trochę ryczę jak głupia, bo przez kogoś, kto już ma mnie gdzieś, czuję się jak śmieć. A teraz proszę tylko niech zacznie się coś dziać. Niech się zacznie, bo zwariuję w końcu. Najgorsze jest to, że nawet ucieczka na koniec świata nic by mi nie dała. Mogę nie mieć zasięgu, nie używać telefonu, komputera, spędzać czas z moimi trzema miłościami, dwoma potworami i super fajnym wujkiem, ale nadal nie potrafię nie myśleć.
Chociaż jednak nie, zmieniam zdanie. Terapia śmiechowa z najzajebistrzym wujkiem świata chyba jednak wystarczy. Niech przyjedzie czerwiec z Końcem Świata!

czwartek, 2 maja 2013

L E A R N

Kawa, kolejny arkusz maturalny, za duża bluza, coraz mniej cierpliwości. Przez ostatni semestr, a nie tydzień, szkoły powinny być same fakultety, W ramach chwili odpoczynku poszłabym na spacer, ale pogoda nie chce współpracować.
Chcę już magiczny czas "pomaturze" znajduje się w nim tyle planów... Niemal tak dużo jak w każdym "jutro". I tu nawet nie chodzi o naukę, czy o stres. A o to zawieszenie pomiędzy szkołą, a wakacjami. Niby już się nie trzeba uczyć, ale z drugiej strony trzeba bardziej. Niby nie trzeba wstawać na 8 i wychodzić z domu, ale nie wolno wychodzić z domu, bo trzeba się uczyć.I zaraz zacznę płakać nad kolejnym zadaniem, które będzie tak podobne do tego, które rozwiązywałam wczoraj, ale trzeba je rozwiązać zupełnie inną metodą. Dobranoc.