Już wiem dlaczego od miłości do nienawiści jest tylko jeden krok. Zrozumiałam jak cienka jest ta linia i jak łatwo da się zranić. I chociaż wiedziałam, że to się tak skończy, bo przecież ktoś mi to kiedyś już powiedział, ciągle wierzyłam, że może jednak nie. A może tylko chciałam wierzyć, wierzyć że jeszcze się ułoży, że nie będę się czuła jak zabawka na pocieszenie. Jak nagroda pocieszenia, o którą nie trzeba się nawet starać. Ale właśnie teraz, na swoje własne życzenie, siedzę pod kocem i trochę ryczę jak głupia, bo przez kogoś, kto już ma mnie gdzieś, czuję się jak śmieć. A teraz proszę tylko niech zacznie się coś dziać. Niech się zacznie, bo zwariuję w końcu. Najgorsze jest to, że nawet ucieczka na koniec świata nic by mi nie dała. Mogę nie mieć zasięgu, nie używać telefonu, komputera, spędzać czas z moimi trzema miłościami, dwoma potworami i super fajnym wujkiem, ale nadal nie potrafię nie myśleć.
Chociaż jednak nie, zmieniam zdanie. Terapia śmiechowa z najzajebistrzym wujkiem świata chyba jednak wystarczy. Niech przyjedzie czerwiec z Końcem Świata!
czwartek, 23 maja 2013
czwartek, 2 maja 2013
L E A R N
Kawa, kolejny arkusz maturalny, za duża bluza, coraz mniej cierpliwości. Przez ostatni semestr, a nie tydzień, szkoły powinny być same fakultety, W ramach chwili odpoczynku poszłabym na spacer, ale pogoda nie chce współpracować.
Chcę już magiczny czas "pomaturze" znajduje się w nim tyle planów... Niemal tak dużo jak w każdym "jutro". I tu nawet nie chodzi o naukę, czy o stres. A o to zawieszenie pomiędzy szkołą, a wakacjami. Niby już się nie trzeba uczyć, ale z drugiej strony trzeba bardziej. Niby nie trzeba wstawać na 8 i wychodzić z domu, ale nie wolno wychodzić z domu, bo trzeba się uczyć.I zaraz zacznę płakać nad kolejnym zadaniem, które będzie tak podobne do tego, które rozwiązywałam wczoraj, ale trzeba je rozwiązać zupełnie inną metodą. Dobranoc.
Chcę już magiczny czas "pomaturze" znajduje się w nim tyle planów... Niemal tak dużo jak w każdym "jutro". I tu nawet nie chodzi o naukę, czy o stres. A o to zawieszenie pomiędzy szkołą, a wakacjami. Niby już się nie trzeba uczyć, ale z drugiej strony trzeba bardziej. Niby nie trzeba wstawać na 8 i wychodzić z domu, ale nie wolno wychodzić z domu, bo trzeba się uczyć.I zaraz zacznę płakać nad kolejnym zadaniem, które będzie tak podobne do tego, które rozwiązywałam wczoraj, ale trzeba je rozwiązać zupełnie inną metodą. Dobranoc.
Subskrybuj:
Posty (Atom)