czwartek, 27 września 2012
Siedzę sobie w dużej, męskiej bluzie, cudownych, ciepłych skarpetkach i piję kakałko. Miałam do tego słuchać Passengera, ale coś mi nie wyszło i skończyło się na disco polo. Mam ochotę pójść na jakąś imprezę. Mam ochotę poznać nowych ludzi. W ogóle na dużo rzeczy mam ochotę, ale mi się skończyła dobra passa i muszę się zadowolić tym co jest. Chociaż nie do końca potrafię. No ale jak się coś psuje na własne życzenie, to potem nie można oczekiwać, że się samo ułoży. Bo się nie ułoży.
poniedziałek, 24 września 2012
2 lata
Telefon mi umarł i straciłam wszystko. To śmieszne ile wspomnień może się chować w małym urządzonku. Te kilkaset smsów, których nie chciałam usunąć, niektóre mające po rok, albo i więcej.Wszystkie numery. Dużo notatek, ważnych dla mnie. Przemyślenia, dzwonki z niemojej szkoły, mój numer orange, zapisana strona, na której skończyłam czytać książkę w empiku, nazwisko chłopaka poznanego na Watrze 2011, filmy które miałam obejrzeć, piosenki które miałam posłuchać, albo wpisać do śpiewnika. Muzyka którą miałam na telefonie, filmiki, zdjęcia, obrazki. Przynajmniej tyle, że większość trzymałam na karcie pamięci. Więc przez 2 lata zebrałam tyle rzeczy i nie pomyślałabym, że tak ciężko mi będzie się z nimi rozstać. O panie żeby jednym z większych problemów dnia dzisiejszego był zepsuty telefon:D
sobota, 22 września 2012
Znalazłam w roboczych, jeszcze z końca świata. Tyle się zdążyło zmienić.
3 kreski zasięgu. Brzmi jak niemożliwe. Wstrzymuję oddech i wpatruję
się w ekran. Twoje imię i "wysyłanie wiadomości". Uporczywe wysyłanie.
Czasownik w formie ciągłej. No niechże się już zmieni w czas przeszły,
dokonany. Nie wiesz ile nerwów i stresu wymaga ode mnie wysłanie smsa.
Nawet się nie zastanawiasz, nad tak prozaicznymi rzeczami, jak zasięg.
A tutaj mi go brakuje. Jakby to właśnie ten dom zatrzymywał te
wszystkie fale, czy inne badziewie i trzymał w swych murach, a kiedy
jakimś cudem uda mi się znaleźć chociaż kreskę, już po chwili jej nie
ma. W życiu nie pomyślałabym, że kwestia zasięgu będzie moim, całkiem
poważnym, problemem.
To wszystko Twoja wina. Uzależniłeś mnie od siebie. Nie potrafię już
normalnie przeżyć dnia i nie podzielić się z Tobą tymi wszystkimi
emocjami, które są ze mną. Ciągle siedzisz z mojej głowie i nie
potrafię Cię zapomnieć. Brzmi tandetnie i banalnie, ale tak jest.
Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że nie jestem w Tobie
zakochana. Kocham Cię.
3 kreski zasięgu. Brzmi jak niemożliwe. Wstrzymuję oddech i wpatruję
się w ekran. Twoje imię i "wysyłanie wiadomości". Uporczywe wysyłanie.
Czasownik w formie ciągłej. No niechże się już zmieni w czas przeszły,
dokonany. Nie wiesz ile nerwów i stresu wymaga ode mnie wysłanie smsa.
Nawet się nie zastanawiasz, nad tak prozaicznymi rzeczami, jak zasięg.
A tutaj mi go brakuje. Jakby to właśnie ten dom zatrzymywał te
wszystkie fale, czy inne badziewie i trzymał w swych murach, a kiedy
jakimś cudem uda mi się znaleźć chociaż kreskę, już po chwili jej nie
ma. W życiu nie pomyślałabym, że kwestia zasięgu będzie moim, całkiem
poważnym, problemem.
To wszystko Twoja wina. Uzależniłeś mnie od siebie. Nie potrafię już
normalnie przeżyć dnia i nie podzielić się z Tobą tymi wszystkimi
emocjami, które są ze mną. Ciągle siedzisz z mojej głowie i nie
potrafię Cię zapomnieć. Brzmi tandetnie i banalnie, ale tak jest.
Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że nie jestem w Tobie
zakochana. Kocham Cię.
Subskrybuj:
Posty (Atom)