środa, 10 października 2012
Bądź.
Nie ma mnie, Ciebie, powietrza, którym oddychamy. Nie ma nadziei, nie ma możliwości, nie ma nic. Jest strach. Jeszcze nigdy nie poznałam tak paraliżującego uczucia. 8 lat od mojej największej straty, a ja nie przywykam. Nie przechodzę do porządku dnia. Nie zmieniam planu. Ciągle jakby to było na chwilę i oszukuję wszystkich wokół wielkim, przyklejonym uśmiechem. Rzadko płaczę. Dużo łez się już wylało. Nie chciała tego. Wiem, że jest tu zaraz obok, że się pojawi, a ja obudzę się z tego koszmaru, który mnie opętał, zaplątał, owinął sobie wokół palca. I wszystko będzie jak było. Nie będę siedziała przerażona w damskiej toalecie na pierwszym piętrze i nie będę łapać szybko małych, urwanych haustów powietrza. Nie będę się bała tylu rzeczy, o których nikt nie wie. Przestanę się bać jutra. Przestanę potrzebować, żeby ktoś zawsze przy mnie był. Przerażenia nie będzie. Zamieni się w siłę. Ale to wszystko stanie się kiedyś. Kiedy się obudzę. Póki co śnię tym strasznym koszmarem, który mnie pochłania i wyniszcza.
niedziela, 7 października 2012
"mam nadzieję"
Próbujemy zatrzymać przy sobie ludzi i wydaje nam się, ze jeżeli oni zostaną to będzie tak jak dawniej. Ale nie będzie, bo tamci ludzie, z którymi było nam tak dobrze, już nie istnieją. Dlatego rozpadają się związki, a przyjaźnie się kończą. Jeżeli nie zmieniamy się w podobnym kierunku.
środa, 3 października 2012
filtr.
Marazm jakiś mnie ogarnął. Niechcieizm i mamtowdupizm. Nie mam siły, nadziei, woli, herbaty. Doskonale znam plan, w końcu sama go stworzyłam, ale nijak nie potrafię go realizować. Dokładnie wiem, co powinnam zrobić, jakby mi ktoś wyświetlił zadania na wielkim telebimie, ale już nie potrafię czytać.
Wolne miejsce w kalendarzu. Zupełnie nienaturalny stan. I chociaż ciągle spotykam się z ludźmi. Temperatura powietrza maleje, a ta ciała rośnie. Czy to ta słynna jesienna depresja?
Dość bycia ze sobą, z własnymi myślami. Wszystko przeanalizowane. Nadal żadnej siły sprawczej, która pcha do przodu. I nie nakręcaj się, bo przecież nie ma jeszcze w kółko, i w kółko. Jest naprzód! Trwaj z tym naprzód, podążaj z nim, obok niego. Biegnij i walcz póki możesz. Wytrzyj łzy, wstań z tej głupiej kanapy i walcz, póki masz o co. No przecież to nie może być takie trudne. Och biegnij, póki możesz. Bo przecież masz obie nogi i ręce też dwie. I głowę masz. No przecież nie jesteś bez głowy. Więc walcz! Póki jeszcze na horyzoncie widać zarys postaci. Jeszcze możesz dogonić to co ważne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)