Tak bardzo zaczyna mnie przerażać matura. Zaczęłam się zastanawiać co jeśli jedna z nas się nie dostanie na tą głupią politechnikę lubelską, na tą głupią informatykę.Nie chcę studiować bez niej, nie chcę zostać całkiem sama, nie chce odchodzić z tej beznadziejnej szkoły, której nienawidzę, ze względu na kilka osób, bez których będzie mi po prostu przykro. Dzizas. Tak po ludzku mi ich będzie brakować.
Może po prostu za bardzo się przyzwyczaiłam, że jesteś.
piątek, 26 kwietnia 2013
czwartek, 18 kwietnia 2013
G R Z E C Z N Y
Nagle zaczęło mi przeszkadzać, że to wszystko się kończy. Jakoś tak na przystanku, na widok czekoladowych tęczówek i dołeczków. Zupełnie nie wiem dlaczego, może trochę wykorzystując ostatnie chwile, a może po jednym piwie, zaczęłam chcieć coś z tym zrobić. Zamarzyło mi się, żeby wreszcie coś się stało. Dość nudy i braku zmian. Nadal w biegu. Ciągle poznając nowych ludzi. Bo niech się na boga coś dzieję. Niech ruszy, biegnie. Dyszkę, dwie, cztery. Niech się rozwija! I kiedy nagle zapominam o tym, że się boję. Zupełnie niespodziewanie, dla samej siebie, mówię że mi zależy. Będę tęsknić. Uderza mnie nieznośna wiosna. A razem z nią bolesny koniec uśmiechania się po chwili patrzenia sobie przypadkowo w oczy.
sobota, 13 kwietnia 2013
L A S T T I M E
Jestem chamem. Nie liczę się z uczuciami ludzi. Mam czelność chcieć czegoś dla siebie. Odważyłam się siebie postawić na pierwszym miejscu. I jeszcze do tego głośno mówię czego chcę.
Tydzień kończy się lepiej niż myślałam. Idę sobie wyprostowana, przez plecaczek grzecznie założony na oba ramiona, stawiam jeszcze trochę chwiejne kroki, bo nogi zupełnie odzwyczaiły się od koturnów, zaciągam się. Łamie dane sobie postanowienie, ale nie żałuję. Zastanawiam się nad życiem. Powoli mijam jakiegoś chłopaka. Ma całkiem fajną fryzurę, ciekawą bluzę, patrzy na mnie. Nie uciekam wzrokiem. Uśmiecham się delikatnie i patrzymy na siebie do momentu, aż się miniemy. Pewność siebie wróciła z wiosną, koturnami, rozpuszczonymi włosami.
Tydzień kończy się lepiej niż myślałam. Idę sobie wyprostowana, przez plecaczek grzecznie założony na oba ramiona, stawiam jeszcze trochę chwiejne kroki, bo nogi zupełnie odzwyczaiły się od koturnów, zaciągam się. Łamie dane sobie postanowienie, ale nie żałuję. Zastanawiam się nad życiem. Powoli mijam jakiegoś chłopaka. Ma całkiem fajną fryzurę, ciekawą bluzę, patrzy na mnie. Nie uciekam wzrokiem. Uśmiecham się delikatnie i patrzymy na siebie do momentu, aż się miniemy. Pewność siebie wróciła z wiosną, koturnami, rozpuszczonymi włosami.
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
F R E E Z I N G
bo wiesz trochę sobie nie radzę.
czasem za późno wstaję,
czasem w ogóle się nie kładę.
jest mi strasznie zimno. i nie pomaga nawet duża, ciepła, męska bluza i stopy grzejące się na kaloryferze. i czuję się jak w jakimś pieprzonym rollercoasterze. jak tylko zaczyna być dobrze, znowu się wali. i sama na siłę napędzam jakiś tam humor i się trochę mobilizuję, ale już nie mam siły. mam ochotę znowu się schować pod kołdrę. nie wychodzić. mieć cały świat gdzieś, tak samo jak on ma gdzieś mnie. i co, znowu za kilka tygodniu usłyszę od przyjaciół, że niby się za mną stęsknili, tyle że nikt nie zadzwoni, nie napisze, nie zainteresuje się. znowu usłyszę, że mają gorsze problemy. seriooo. co ja mam zrobić. po prostu nie wiem co robić. skaczę, krzyczę, mówię. jeb jeb jeb.
czasem za późno wstaję,
czasem w ogóle się nie kładę.
jest mi strasznie zimno. i nie pomaga nawet duża, ciepła, męska bluza i stopy grzejące się na kaloryferze. i czuję się jak w jakimś pieprzonym rollercoasterze. jak tylko zaczyna być dobrze, znowu się wali. i sama na siłę napędzam jakiś tam humor i się trochę mobilizuję, ale już nie mam siły. mam ochotę znowu się schować pod kołdrę. nie wychodzić. mieć cały świat gdzieś, tak samo jak on ma gdzieś mnie. i co, znowu za kilka tygodniu usłyszę od przyjaciół, że niby się za mną stęsknili, tyle że nikt nie zadzwoni, nie napisze, nie zainteresuje się. znowu usłyszę, że mają gorsze problemy. seriooo. co ja mam zrobić. po prostu nie wiem co robić. skaczę, krzyczę, mówię. jeb jeb jeb.
Subskrybuj:
Posty (Atom)