środa, 10 października 2012

Bądź.

Nie ma mnie, Ciebie, powietrza, którym oddychamy. Nie ma nadziei, nie ma możliwości, nie ma nic. Jest strach. Jeszcze nigdy nie poznałam tak paraliżującego uczucia. 8 lat od mojej największej straty, a ja nie przywykam. Nie przechodzę do porządku dnia. Nie zmieniam planu. Ciągle jakby to było na chwilę i oszukuję wszystkich wokół wielkim, przyklejonym uśmiechem. Rzadko płaczę. Dużo łez się już wylało. Nie chciała tego. Wiem, że jest tu zaraz obok, że się pojawi, a ja obudzę się z tego koszmaru, który mnie opętał, zaplątał, owinął sobie wokół palca. I wszystko będzie jak było. Nie będę siedziała przerażona w damskiej toalecie na pierwszym piętrze i nie będę łapać szybko małych, urwanych haustów powietrza. Nie będę się bała tylu rzeczy, o których nikt nie wie. Przestanę się bać jutra. Przestanę potrzebować, żeby ktoś zawsze przy mnie był. Przerażenia nie będzie. Zamieni się w siłę. Ale to wszystko stanie się kiedyś. Kiedy się obudzę. Póki co śnię tym strasznym koszmarem, który mnie pochłania i wyniszcza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz