czwartek, 27 września 2012

Siedzę sobie w dużej, męskiej bluzie, cudownych, ciepłych skarpetkach i piję kakałko. Miałam do tego słuchać Passengera, ale coś mi nie wyszło i skończyło się na disco polo. Mam ochotę pójść na jakąś imprezę. Mam ochotę poznać nowych ludzi. W ogóle na dużo rzeczy mam ochotę, ale mi się skończyła dobra passa i muszę się zadowolić tym co jest. Chociaż nie do końca potrafię. No ale jak się coś psuje na własne życzenie, to potem nie można oczekiwać, że się samo ułoży. Bo się nie ułoży.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz