Rok mi się skończył. Był tak dziwny, że nawet nie wiem jak g podsumować. Siądę sobie dzisiaj na dachu, zjem lizaka od niego i będę się zastanawiała, dlaczego mi zrobił takie zamieszanie w życiu. Pomyślę ilu ludzi się pojawiło, ile zniknęło. O tym wszystkim co się stało, o tym co się zmieniło. O północy otworzę szampana, załamując facetów, że umiem to robić i znowu wyjdę na dach. Będę miała wokół siebie przynajmniej część najważniejszych ludzi, a do reszty zadzwonię, krzyknę szczęśliwego nowego roku i wyłączę telefon. Przez kolejny tydzień nie będę z niego prawie korzystać.
Żegnaj 2012.
2013 bądź lepszy!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz