czwartek, 18 kwietnia 2013

G R Z E C Z N Y

Nagle zaczęło mi przeszkadzać, że to wszystko się kończy. Jakoś tak na przystanku, na widok czekoladowych tęczówek i dołeczków. Zupełnie nie wiem dlaczego, może trochę wykorzystując ostatnie chwile, a może po jednym piwie, zaczęłam chcieć coś z tym zrobić. Zamarzyło mi się, żeby wreszcie coś się stało. Dość nudy i braku zmian. Nadal w biegu. Ciągle poznając nowych ludzi. Bo niech się na boga coś dzieję. Niech ruszy, biegnie. Dyszkę, dwie, cztery. Niech się rozwija! I kiedy nagle zapominam o tym, że się boję. Zupełnie niespodziewanie, dla samej siebie, mówię że mi zależy. Będę tęsknić. Uderza mnie nieznośna wiosna. A razem z nią bolesny koniec uśmiechania się po chwili patrzenia sobie przypadkowo w oczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz